Latest posts by Krystian Kaczor (see all)

Na kolacji u przyjaciół w Amsterdamie dowiedziałem się, że oglądają online odcinki programu Kuchenne Rewolucje Magdy Gessler. Zważając ich dość wybredny gust co do literatury i tego co oglądają ciekaw byłem co ich przyciąga do tego programu. Głównym bodźcem była jakość jedzenia sprzedawana w polskich restauracjach, ale również opór dla zmian i dialogi jakie wynikają w czasie programu. No cóż, trzeba było przekonać się samemu. Szybko znalazłem program online i praktycznie całą niedzielę spędziłem z moją dziewczyną oglądając kolejne odcinki. Moja dziewczyna była zainteresowana gotowaniem, zarządzaniem restauracją itd., bo ma gdzieś w zamyśle otwarcie restauracji, natomiast mnie wciągnęło coś innego. Otóż, sposób znajdowania przyczyn obecnej sytuacji i wprowadzanie zmian. Przecież to wypisz, wymaluj obraz pracy konsultanta czy też Agile Coacha.

Spójrz i przypomnij sobie jak to jest.

Biznes, Project Manager lub CEO proszą Cię o pomoc. Przyjeżdżasz, prosisz o oprowadzenie Cię po produkcie/projekcie, pokazanie narzędzi, metryk, demo produktu i praktycznie dzień się kończy. W tym momencie masz już sporą listę rzeczy, które są robione źle, nie działają i musisz się zastanowić jak to zmienić.

Podczas pobytu zauważasz, że team nie współpracuje dobrze. Czasem to przypadkowa zbieranina kontaktorów, konsultantów z konkurujących firm. Czasem jest to brak komunikacji, odnalezienia się w nowym środowisku. Kiedy indziej terroryzm managementu i ignorowanie zdania osób, które są najbliżej pracy. Często spotykanym rozwiązaniem jest szantaż finansowy, czyli albo obetniemy Ci premię, która stanowi większość pensji, albo zostaniesz zwolniony, jak będziesz się stawiał i wymądrzał. Taki niski sposób zmuszenia ludzi do realizacji swoich pomysłów  i dowartościowania się jako “szef”. Uwielbiam kwitować taki styl zarządzania powiedzeniem “Szef to jest na jajach. Majster na budowie. A Ty jesteś managerem i przynajmniej udawaj kogoś takiego”. Żeby mieć jak najbardziej jasny obraz sytuacji umawiasz się na sesje “face to face” lub łapiesz ludzi “na papierosku”, czy przy automacie do kawy i zaczynasz indywidualny coaching.

Team nie działa jak powinien, więc robimy team building. Pani Magda jedzie na pole z zespołem, żeby powyrywali trochę warzyw na zupę, czy też podeptać kapustę. A nasz zespół projektowy zabieramy na kręgielnię, na pain(t)ball, golfa itd. Robimy porządną retrospekcję.

Zespół zaczął widzieć w sobie ludzi, którzy mają pewne wartości, zainteresowania, rozmawiają ze sobą. Przedstawiamy listę zmian i tutaj zaczyna się karuzela wymówek, oto najczęstsze i we wspomnianych “Kuchennych rewolucjach” Magdy Gessler oraz w Agile Coaching:

  • Nie ma szans.”, “Nie da rady.” — to jest najczęstsza “pyskówka” i reakcja obronna na zmiany. Lepiej powiedzieć, ze się nie da, niż mieć nowe obowiązki i nową rzeczywistość. Stara jest taka fajna, wygodna. Złamał się szpadel? To oprzyj się o betoniarkę.
  • Nie umiem” — no to się naucz.
  • Nie opłaca się.”  — w Polsce nic się nie opłaca, każde pieniądze wydane są zmarnowane. Nie ma czegoś takiego jak inwestycja. Udawany serek feta wyciągamy z kosza w nocy, a kod, który do niczego się nie nadawał wrzucamy z powrotem do repozytorium jako biblioteka albo prototyp.
  • To nie jest Warszawa.” — to jest zarzut pod tytułem to co działa gdzie indziej nie będzie tutaj działało, a doświadczenie na zagranicznych projektach możesz sobie wsadzić. Przyjechało panisko na wieś i będzie mi mówić jak się kury doi :)
  • Tutaj jest Polska” — jak wyżej, tylko bardziej globalny punkt odniesienia i bezpośrednie zahaczenie o doświadczenie i źródła wiedzy coacha. Amerykańskie metody nie zadziałają.
  • Ja od tego tutaj nie jestem” — reakcja alergiczna “szefostwa” na widmo wykonywania przyziemnych prac. Prosimy kierownika o pomoc w obieraniu ziemniaków tudzież o zrobienie review kodu. Zaczyna się krucjata, wyzwiska, “po co i kto Cię tu zapraszał?”, jednym słowem obraza majestatu. Mam blackberry i nie będę sobie brudził rąk, chociaż projekt wali się i pali.
  • My tak robimy od zawsze” — tak, a robienie tego samego i oczekiwanie innych wyników to według mnie i A. Einsteina szaleństwo. Póki co efekty robienia tego samego są bardzo widoczne i określone jako porażka, ale ciągniemy dalej z dobrą miną do złej gry, tak? Jakie to pomocne. :)

Jak już jest co pokazać, to bierzemy produkt to potencjalnego odbiorcy. Pokazujemy, zachęcamy do feedbacku, może przyjdą po więcej.

Teraz załóżmy, że Ci się udało i zmiany zostały wprowadzone.

Wracasz po kilku miesiącach na ten sam projekt i dowiadujesz się, ze twoje test case’y są wykomentowane, framework testów automatycznych wyłączony i testy nie są dopisywane, bo nie było czasu, bo trzeba by było wciąż się tym zajmować itd. Ludzie są porozsadzani po rożnych piętrach, unikają Twojego wzroku i nie rozmawiają ze sobą a project manager deleguje zadania nazywając to Agile. Wówczas zaczynasz się zastanawiać, czy powinieneś trzymać ten projekt w swoich referencjach i portfolio, czy może lepiej, żebyś nie był z tym bajzlem kojarzony.

No i oczywiście jeżeli projekt nie wypali lub będzie zupełną klapą z punktu widzenia odbiorcy, to szukamy konsultanta, coacha, kontraktora, który pracuje na tym projekcie i … tak, to jest jego wina.

Chcesz być Agile Coach, Executive Coach itd. — pooglądaj “Kuchenne rewolucje” i zobacz jak pracuje się z ludźmi.

Jeżeli już jesteś coachem, konsultantem, zobacz program i z łatwością odnajdziesz uderzające podobieństwa do Twoich doświadczeń.

Dla tych, którzy zamierzają skorzystać z pomocy osoby z zewnątrz, jedna moja dobra rada. Tak jak Magda Gessler powiedziała: “Ludzie nie osiągają sukcesu, bo się nie słuchają.